Serwis kibiców Dębu Barcin
Klub
Strona Główna
Historia klubu
O klubie
Kadra
Terminarz
Tabela
Junior starszy
Junior młodszy
Trampkarz
Szukaj
Kibice
Forum
Galeria
Dębianki
Linki
Tapety
Download
Kontakt
Archiwalna witryna
Użytkowników Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 377
Najnowszy Użytkownik: porgobiof
ROZMOWA Z KRZYSZTOFEM KRETKOWSKIM


Mieliśmy okazję po piątkowym treningu porozmawiać z nowym zawodnikiem Dębu Krzysztofem Kretkowskim. Oto co nam powiedział.

- Jak to się stało, że pojawiłeś się od początku przygotowań do rundy rewanżowej w Barcinie?
- Byłem bezrobotny i szukałem klubu. Skontaktowałem się z trenerem Nowaczykiem, którego znam bo jest ojcem mojego dobrego kolegi Mateusza(piłkarz Unii Janikowo) i zapytałem czy nie jest mu potrzebny jeden emeryt(śmiech). Odpowiedział, że owszem jest zainteresowany i tak pojawiłem się w Barcinie.

- Jakie są twoje pierwsze odczucia?
- Na razie niewiele mogę powiedzieć, klub jak klub, poznaję drużynę i chłopaków oraz obyczaje. Ogólnie jest wszystko dobrze, mamy ciekawe treningi, trener wydaje mi się właściwie nas przygotowuje, teraz trzeba jedynie trenować, a później grać.

- Trudno rozmawiało się z działaczami na temat twojego kontraktu?
- Powiem szczerze, że wszystko odbyło się bardzo szybko, poczekali na moją propozycję, zaproponowałem pewne warunki i na nie przystali.

- Nie jest to piłkarska emerytura dla Ciebie? Jeszcze całkiem niedawno strzelałeś bramki na zapleczu ekstraklasy i w II lidze. Dlaczego zdecydowałeś się na grę w jedynie IV ligowym Dębie, wiemy że miałeś także inne propozycje. Wydaje się, że mógłbyś jeszcze pograć w wyższej klasie rozgrywkowej?

- Tak propozycje były, ale nie ukrywajmy mam 33 lata...
- Niedługo...
- No tak, nie dodawajmy mi roku, mam jeszcze 32 lata i myślę że jeśli będę się sportowo prowadził jak robię to dotychczas to pogram na niezłym poziomie jeszcze kilka lat.

- Za nami turniej o puchar burmistrza Barcina, gdzie po raz pierwszy miałeś okazje pokazać się barcińskiej publiczności. Na trybunach nie ukrywano podziwu dla twoich umiejętności oraz współpracy z napastnikiem Radosławem Mrozem? Wrażenia po turnieju?
- Tak można powiedzieć, że to był debiut w nowych barwach przed barcińską publicznością. Powiem szczerze że oczekiwałem na ten turniej z pewną niecierpliwością, ale też z wiarą, że możemy go wygrać. W każdym meczu staram się grać o zwycięstwo, nie lubię przegrywać, jestem typem człowieka, który nie znosi porażek. Kibice? Myślę że lubią moją grę. Jestem waleczny, nie odpuszczam i staram się dawać z siebie zawsze wszystko. A co do Radka Mroza i naszej współpracy to... nie jestem samolubem na boisku, nie gram pod siebie i drużyna może na mnie liczyć. Oczywiście przez całe życie cieszyło mnie strzelanie bramek, wykańczanie akcji, teraz chyba skupiam się na dograniu do partnerów.

- Czego się spodziewasz grając w barwach czerwono-zielonych i czego możemy spodziewać się po tobie na wiosnę, zakładasz jakąś liczbę bramek które strzelisz, asyst które zaliczysz?
- Nie bramki, nie asysty, choć oczywiście są ważne..., najważniejsze by swoją grą pomóc byśmy zdobywali jak najwięcej punktów. Przychodząc tutaj znałem cel jaki nam postawili działacze i nie jest to walka o utrzymanie. Chciałbym wygrać każdy mecz, podobnie chyba jak wszyscy związani z klubem. Będziemy grać w każdym spotkaniu o zwycięstwo, a ja postaram się ciągnąć drużynę jak się tylko da i podpowiadać pewne rzeczy, a ewentualną porażkę jeśli taka sytuacja zaistnieje przyjmę na swoje barki.

- Porozmawiajmy o twojej karierze piłkarskiej. Jesteś wychowankiem Goplanii, później były m.in. Unia Janikowo i Wisła Płock. Który okres swojej kariery wspominasz najmilej?
- Każdego chyba piłkarza marzeniem jest debiut w ekstraklasie, grać jak najwyżej i mnie się to udało. Miałem udaną rundę w Unii Janikowo co zaowocowało zainteresowaniem Wisły Płock. Dlatego mogę powiedzieć młodszym chłopakom, że warto grać w piłkę warto się starać bo można się wybić nawet ze słabszej ligi. Nie miałem nigdy żadnych managerów, nikt mi nie pomagał... po prostu dobrą grą w Unii Janikowo przekonałem działaczy Wisły i tak znalazłem się w Płocku.

- Znasz obecnego szkoleniowca barcinian, miałeś okazję trenować już pod jego okiem?
- Nie jeszcze nigdy, jest to nasze pierwsze spotkanie, nie znamy się może bardzo dobrze ale przyjaźnię się z jego synem. Nie ukrywam, że śledziłem jego poczynania na trenerskiej ławce wtedy gdy prowadził Pogoń Mogilno czy ostatnio Ziemowit Osięciny i myślę że jestem na bieżąco.

- Który z trenerów wywarł największy wpływ na przebieg twojej kariery, może jest taki któremu zawdzięczasz najwięcej?
- Największym zaufaniem i największą szansę gry dał mi trener Maciej Bartoszek, który w wieku 28 lat ściągnął mnie do III -ligowego Zdroju. Wówczas potrzebował drugiego napastnika do grającego w Ciechocinku Dawida Nowaka. Myślę, że był to dobry ruch ze strony trenera i udany okres dla nas piłkarzy, bo z 27 bramek Zdroju obaj strzeliliśmy 23, co zaowocowało transferami odpowiednio moim do Unii, a Dawida do GKS Bełchatów. Mieliśmy dobrą passę i jeszcze raz powtórzę , warto się starać bo dobrą grą można awansować sportowo wyżej. Ówczesny trener Janikowa Czesław Jakołcewicz zauważył mnie w meczu przeciwko Unii, co zaowocowało transferem do tego klubu. Nawet w wieku 29 lat można być zauważonym i w tym wieku jeszcze coś osiągnąć.
Drugim trenerem, który wywarł na mnie wpływ jest obecny szkoleniowiec Cuiavii Inowrocław Mirosław Milewski. Podczas mojego pobytu w Wiśle Płock był drugim trenerem i ta znajomość trwa do dziś. Nie tylko pomagał mi jako piłkarzowi na boisku, ale pomagał i nadal to robi w życiu osobistym. Wiem, że jeśli szukam jakiejkolwiek pomocy to mogę być pewien że znajdę ją właśnie u niego.Wiele mu zawdzięczam.
- Krzysztof znamy twoją wartość i zawodnika z taką przeszłością piłkarską jeszcze w Barcinie nie było, czy to znaczy że mamy w klubie prawdziwą gwiazdę?
-(śmiech)... nie nie chcę, żeby chłopacy mówili o mnie jak o gwieździe bo nią nie jestem, jestem jednym z nich. Nigdy nie będę o sobie mówił, że gdzieś tam grałem, kopałem. Traktuję ich jak kolegów, nie będę się wywyższał. Od początku bardzo szybko nawiązaliśmy ze sobą dobry kontakt, znaleźliśmy wspólny język. Teraz jedynie grać i wygrywać.
- Czego życzyć Krzysztofowi Kretkowskiemu?
- Właśnie zwycięstw.
- A zdrowia?
- Owszem, chociaż fizycznie myślę, że wyglądam lepiej od niejednego młodego chłopaka...Chciałbym z powrotem cieszyć się z gry w piłkę, ponieważ po powrocie z Grecji nie był to udany okres dla mnie, w Unii ani w Olimpii trenerzy nie chcieli na mnie stawiać. Nie czułem się gorszy od innych, jestem zawzięty, taki mam charakter, ale odniosłem wrażenie, że prawdziwej szansy nie otrzymałem.
-W takim razie życzę Tobie byś cieszył się grą, odnosił jak najwięcej zwycięstw ze swoją nową drużyną oraz aby zdrowie dopisywało...
- Dziękuję za rozmowę.

- Dziękuję bardzo.

Rozmawiał Daniel Guza


Daniel dnia luty 06 2010 00:28:25 1 Komentarzy · 133 Czytań · Drukuj
Komentarze
marcin dnia luty 07 2010 20:40:24
fajny wywiad
ale powiem, ze myslalem ,ze silniejszy jest Dąb po tych wzmocnieniach a tutaj wymeczone 3:2 z notecia
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Barcin 2010